O komputerach i rowerach

Jako ciekawostkę zamieszczam poniżej tekst mojego artykuliku, opublikowanego niegdyś lata temu przez czasopismo Narty &... (nr 3/95, s. 4). (Skądinąd szanowna redakcja zapomniała o wypłaceniu mi wierszówki...) Zauważcie, że wtedy trzeba jeszcze było wszystkim tłumaczyć, co to jest Internet!


Muszę się przyznać, że z niejaką tremą siadam do klawiatury, żeby spłodzić niniejszy tekst. Bądź co bądź ma to być mój debiut przed szerszą publicznością...

Wszystko zaczęło się półtora roku temu, kiedy ktoś ukradł mój rower. Ponieważ policja - zgodnie z moimi oczekiwaniami - nie natrafiła na ślad złoczyńcy, stanąłem przed koniecznością dokonania nowego zakupu. Nie będąc szczególnie zorientowany w mnóstwie technicznych detali, z jakich składa się rzecz tak prosta z wyglądu jak rower, musiałem gdzieś szukać pomocy. Znalazłem ją w... swoim komputerze.

W tym miejscu mała dygresja dla tych, którzy nie bardzo wiedzą, co to takiego... nie, nie komputer, to chyba wszyscy wiedzą... co to takiego Internet. Słowo to zaczęło się ostatnio pojawiać na pierwszych stronach gazet i pewne jest, że zagości tam niemal na stałe. Internet jest bowiem ogromną siecią, łączącą już setki tysięcy komputerów na całym świecie, od Związku Radzieckiego po Argentynę, od Tajwanu po Litwę. Utrzymanie i rozwijanie infrastruktury jest finansowane przez zainteresowane państwa, tak że de facto użytkownik nie płaci za to, że przy pomocy komputera łączy się ze znajomym choćby i na Madagaskarze. Jeżeli tylko twój znajomy ma gdzieś hen na drugim końcu świata dostęp do komputera podłączonego do Internetu, możecie wysyłać sobie elektroniczne listy, które nie tylko nic was nie będą kosztowały, ale w dodatku dotrą do adresata w ciągu minuty.

Co to wszystko ma wspólnego z rowerem? Otóż jedną z form wykorzystywania Internetu są tzw. grupy dyskusyjne - coś w rodzaju ciągle aktualizowanej elektronicznej tablicy ogłoszeń. Grup takich jest w chwili obecnej ponad 10 tysięcy i każda z nich ma oczywiście swój własny temat: w jednej ludzie omawiają głębokie problemy współczesnej filozofii, w innej opowiadają o spotkanych zielonych ludkach, a w niektórych... rozmawiają o rowerach! Nas interesuje zatem grupa, kryjąca się pod angielską nazwą rec.bicycles (rec jak rozrywka, bicycles jak rowery). Z niej właśnie skorzystałem poszukując dla siebie właściwego pojazdu. Po paru dniach przeglądania toczących się w niej dyskusji miałem w małym palcu różnice między Deore LX a DX, poznałem siedem sposobów smarowania łańcucha i dwa regulacji przerzutek. Dowiedziałem się, że kierowcy w Stanach wcale nie różnią się od polskich, jak się jeździ w 30-stopniowym mrozie, oraz - co mniej już wcale nie obchodziło - jaki jest najładniejszy downhill w Marin County.

Cała moc internetowych grup dyskusyjnych drzemie bowiem w tym, że uczestniczy w nich naprawdę duża liczba osób, z czego wiele zna się na rzeczy. Jeżeli rzucisz pytanie: "Czy przerzutka ABCD jest lepsza niż EFGH?", szybko znajdzie się kilka osób, które w swoim życiu zetknęło się z oboma i chętnie podzielą się z tobą swoimi uwagami.

Przygotowując się do pisania tego artykułu, zaglądnąłem na listę rec.bicycles.off-road, żeby sprawdzić, o czym to się dzisiaj dyskutuje. Jak zwykle, wielki miszmasz: od materialnego Sprzedam Treka 970 za $800, przez techniczne Czy ktokolwiek używał już SPD-747? i literkowe Mieszanie XTR-a z LX-em, aż do awangardowego Pedałowania z gołym tyłkiem i radosnego Przeskoczyłem grzechotnika! Ostatni temat mnie zafrapował, więc sprawdziłem o co chodzi. Otóż pewien facet ledwo uniknął rozjechania grzechotnika na ścieżce, zatem pyta czy komuś też się coś takiego zdarzyło. Około dziesięciu rowerzystów odpowiada mu, że zdarzały im się gorsze rzeczy, a jeden człowiek z Brazylii twierdzi wręcz, że spotkał raz na drodze dziesięciocalowej średnicy węża boa... Brrr...

Kiedyś Internet był głównie domeną wyższych uczelni i placówek naukowych, jednak od pewnego czasu zaczęły wietrzyć w nim dobry interes firmy komercyjne. Pierwsze były oczywiście firmy komputerowe, ale w ślad za nimi poszły przedsiębiorstwa z innych branż. Pierwszym producentem bicykli, który zdecydował się na udostępnienie w sieci swojego serwisu informacyjnego, stał się amerykański Specialized. (Dla wtajemniczonych jego sieciowy adres - http://www.specialized.com.) Począwszy od lutego można - nie ruszając się od swojego biurka - sprawdzić, jakie modele są aktualnie produkowane, zobaczyć je na zdjęciu, przejrzeć dokładną specyfikację (Stumpjumper'95: rama DirectDrive Prestige Chromoly, stery Dia-Compe ST-3 Aheadset, itd.). Za jakiś czas będziemy nawet mogli zamówić taki rower z dostawą do domu, zapłacić kartą kredytową... byle tylko od tego od wpatrywania się w ekran nie odeszła nam ochota na kręcenie pedałami gdzieś tam pod gołym niebem!

PS 1. Z rzeczy bliższych naszemu krajowi i jakby bardziej realnych: tej zimy można już nie odchodząc od komputera sprawdzić warunki śniegowe w polskich Tatrach i Beskidach. Najświeższe komunikaty są zawsze zamieszczane rano na komputerach w Krakowie i Bielsku, stąd wiem, że na Kasprowym dziś 180 cm przewianego śniegu, wiatr 8 m/s, widoczność umiarkowana, a w Korbielowie śnieg kończy się na wysokości górnej stacji najniższego wyciągu.

PS 2. Rower, który wybrałem dzięki radom ludzi z całego świata służy mi bez problemu do dzisiaj. Mojej żonie zresztą też.


Copyright © 1995 by Szymon "Zbooy" Madej (ysmadej@cyf-kr.edu.pl)     27.09.99 13:17